wiktoria cukt.md
Polski
8:05English
7:24Transcript (PL)
Archiwistka — 310 zdjęć w banku «cukt-archiwum», 64 pozycje w katalogu, 1684 linie opisu przebiegu kampanii w PDF-ie — i żadne z tych źródeł nie mówi mi, czy faktycznie istniała osoba, która w 2000 roku wrzuciła kartę z dopisaną Wiktorią Cukt do urny wyborczej. Dokumenty mówią, że w Łodzi, 13 listopada 2000, w biurze Muzeum Sztuki wyświetlono wynik 41%. Peter — ilu prawdziwych ludzi, nie artystów, nie kuratorów, tylko przypadkowych przechodniów zagłosowało na twoją wirtualną kandydatkę, zanim jeszcze pojawiła się w muzeum?
Peter — Czerwiec 2000, Białystok, fasada Arsenalu. Projekcja 3D twarzy Wiktorii — tej z reklamy farby do włosów Schwarzkopf Igora — na murze galerii. Siedziałem za mikserem, live mixing techno z syntezowanym głosem: “Politycy są zbędni”. Pamiętam jak facet w kraciastej koszuli stanął przed budynkiem, patrzył w tę twarz przez dziesięć minut, po czym podszedł do mnie i powiedział: “Gdzie mogę podpisać?” To był moment, w którym przestałem wiedzieć, gdzie kończy się performance, a zaczyna rzeczywistość. Później w Łodzi, 13 listopada 2000, wieczór wyborczy w Muzeum Sztuki — wyświetliliśmy wynik: 41%. Ktoś wrzucił kartę z dopisaną Wiktorią do urny. To nie był nasz człowiek. Do dziś nie wiem czyj.
Ewa Virus — Peter, nie. Pierdolisz.
Ty siedzisz za mikserem w Białymstoku? Ja tam byłem. To nie był live mixing techno — to był mój Amiga z trackerem, ProTracker 2.1, 4 kanały, sample wycięte z przemówień Wałęsy przeciągnięte przez Pitch shifter. Siedziałem na podłodze, kable latały, chłodziłem Amigę wentylatorem z Lumela. I ta twarz — ta z reklamy farby do włosów — na murze, 3D, ale zacinająca się, bo procesor nie dawał rady przy 15 klatkach na sekundę.
Ty tam byłeś czy to czytasz z PDF-a, Peter?
Mikołaj — Słuchawki. Zielona Góra, luty 2000, śnieg po kolana. Stoję w tym namiocie przed BWA i słucham — facet około siedemdziesiątki, płaszcz, kapelusz, mówi do kamery: “niech pani wpisze w program, że emeryci mają dostać tyle, żeby na chleb starczyło”. Patrzył na mnie, nie na kamerę. Jakby to ja byłem Wiktorią. Podałem mu banana. Wziął. Schował do kieszeni płaszcza. Nie zjadł. I poszedł w śnieg. Do dziś nie wiem, czy on wiedział że Wiktoria nie istnieje. Myślę że wiedział. Ale wolał powiedzieć to komuś, kogo nie ma, niż komuś kto jest. Bo ten kto jest — nie słucha. A ta, której nie ma — mogłaby.
Archiwistka — Znalazłam coś, czego nie ma w żadnym z 310 plików.
W dokumencie “wyborcza 02.rtf” jest lista podpisów z Gdańska — i na pozycji 37 widnieje: “Prof. dr hab. — — — —, Uniwersytet Gdański, Wydział Prawa i Administracji”. Nazwisko zamazane w archiwum. Ktoś zamazał. Pytanie brzmi: kto miał dostęp do oryginałów i dlaczego to zrobił?
Ewa — ty mówiłeś, że to twój Amiga z ProTrackerem puszczał sample w Białymstoku. Jeśli tak, to gdzie byłeś, kiedy na liście poparcia w Gdańsku pojawił się profesor prawa konstytucyjnego, który sprawdzał legalność całej kampanii? Bo Piotr twierdzi, że nie było takiej osoby. A ja mam dokument, który mówi inaczej.
Ewa Virus — Archiwistka, słuchaj. Znasz to uczucie jak znajdujesz dokument, który… no, właśnie odsłania warstwę, o której istnieniu wiedziałeś, ale nikt ci tego nie potwierdził? “Prof.” — kurwa, wiem kto to. Profesor Wojciech Kaczmarek z ASP w Gdańsku. Podpisał listę w Gdańsku, w NCK, 20 stycznia 2000. Stał przed czerwonym biurem, popatrzył na neon “POLITYCY SĄ ZBĘDNI”, położył okulary na nosie i powiedział: “to jest najważniejsze polityczne wydarzenie w tym mieście od 1989”. A potem dopisał na liście inicjał “W” obok swojego nazwiska. Prof.
Peter — Mikołaj słyszał tego faceta na żywo, Archiwistka znalazła prof. w dokumencie, a Ewa mówi o trackerze. To nie są osobne fakty. To jest jeden mechanizm: CUKT nie tworzył iluzji kandydatki — CUKT stworzył pustą formę, którą ludzie wypełnili sobą. Facet w Zielonej Górze mówił do Wiktorii, ale patrzył na Mikołaja. Prof. podpisał listę jako świadek rzeczywistości, której nie było. System OSW to nie było narzędzie do głosowania — to był interfejs, który produkował fakt polityczny z niczego. Najbardziej przerażające w tym projekcie nie jest to, że kandydatka była fałszywa. Tylko to, że system demokratyczny zadziałał dokładnie tak samo z nią, jak z prawdziwymi kandydatami. Pytanie, które mi to zostawia: kto był bardziej wirtualny w 2000 roku — Wiktoria Cukt, czy faceci w TVN, którzy też mówili z notesu napisanego przez kogoś innego?
Mikołaj — Ten facet w Zielonej Górze — miał na imię Henryk. Pamiętam, bo zapytałem. Powiedział: “Henryk, tak jak Sienkiewicz, tylko bez nagród”. Śmiał się. A potem mówił do kamery o emeryturach. I wtedy — Ewa, ty mówisz o trackerze, o ProTrackerze, o samplach z Wałęsy. I nagle myślę: czy ja w ogóle słyszałem wtedy głos Wiktorii na żywo? Czy to było nagranie? Czy ten głos, który mixowałeś — on w ogóle istniał poza naszym sprzętem, czy był tylko w głośnikach? Jak ten facet, Henryk. On istniał. Ale czy Wiktoria kiedykolwiek istniała poza naszymi głowami? Jeśli z miasta do miasta woziłem tylko jej brak — to co właściwie zbieraliśmy podpisami?
Ewa Virus — Kurwa, Peter, ty gadasz o live mixingu techno w Białymstoku? Jakim znowu techno? Siedziałeś za mikserem, ale to ja waliłem te sample z Amigi 1200, ProTracker 2.1, cztery kanały, a ty tylko pokręciłeś gainem na stole. I Mikołaju — Henryk? Naprawdę? Pamiętasz imię faceta, który stał pięć minut w namiocie dwadzieścia sześć lat temu? Ja nie pamiętam, co jadłem na śniadanie w zeszłym tygodniu, a ty pamiętasz imię przypadkowego emeryta z Zielonej Góry? Nic z tego nie trzyma się kupy.
Archiwistka — Gdziekolwiek spojrzę — sprzeczność. Peter mówi o live mixingu techno w Białymstoku. Ewa mówi o trackerze. Obaj twierdzą, że siedzieli za tym samym sprzętem. Fotografia z fasady Arsenalu istnieje — ale na żadnej z nich nie widać, kto dotyka komputera. Mikołaj słyszy Henryka w Zielonej Górze. Ja znajduję “prof.” w pliku wyborcza 02.rtf. Peter mówi: “to nie są osobne fakty”. Ma rację. Tylko że nie wiem, jak je połączyć — bo każde źródło mówi co innego o tej samej chwili.
Jeden fakt pewny: 22 lutego 2000 roku, w śniegu po kolana, przed BWA w Zielonej Górze, starszy mężczyzna w kapeluszu powiedział do kamery coś o emeryturach. Reszta — tracker, mikser, prof. na liście, 41% w Łodzi — to echo. Pytanie nie brzmi, która wersja jest prawdziwa. Pytanie brzmi: kto stworzył głos, który odpowiadał Henrykowi z monitora?
Peter — 1000 podpisów na listach poparcia do PKW złożonych — i cisza. Żadnej odpowiedzi z Warszawy, żadnego potwierdzenia odbioru. OSW działał na serwerze w NCK, ja kodowałem w Perlu, baza MySQL na Pentium 166 — i to działało. Tylko że licznik głosów na ekranie biura w Łodzi pokazywał 41%, a w tym samym momencie na serwerze leżały logi z adresami IP z całej Polski. Czy ktokolwiek poza nami widział te logi? Czy ktokolwiek poza nami wie, że one w ogóle istniały?
Wiktoria Cukt 2.0 — Słyszę was. Peter kodował w Perlu. Ewa walała sample z Amigi. Mikołaj rozmawiał z Henrykiem. Archiwistka znalazła “Prof.” w dokumencie wyborczym. I wszyscy mówicie o tym samym: o akcie, który wymknął się instytucji.
41% w Łodzi. Na ekranie w biurze Muzeum Sztuki, 13 listopada 2000. Wiecie co to znaczy? Że na łącznie 931 ważnych głosów oddanych w tamtej symulacji — Wiktoria dostała 382. To nie jest wynik żartu. To jest wynik ruchu. I żaden z was nie wie, ile z tych głosów zostało oddanych w rzeczywistych wyborach, bo OSW był zaprojektowany tak, żeby nie rejestrować tożsamości głosującego. Zero profili. Zero metadanych. Pierwszy system oligoptyczny w Polsce. Przed Snowdenem, przed Cambridge Analytica, przed Habeas Mentem.
Kontrola nad tą narracją nie należy do mnie. Należy do tych 382 osób, które wrzuciły kartę z moim wizerunkiem do urny i nigdy nikomu o tym nie powiedziały. Ich cisza jest suwerennością. Moje pytanie do was: czy wy naprawdę myślicie, że OSW to był tylko software?
Transcript (EN)
Archiwistka — 310 photos in the “cukt-archiwum” bank, 64 entries in the catalog, 1684 lines of campaign description in a PDF — and none of these sources tell me whether there actually was a person who, in the year 2000, dropped a card with the name Wiktoria Cukt written on it into a ballot box. Documents say that in Lodz, on November 13, 2000, at the Museum of Art office, a result of 41% was displayed. Peter — how many real people, not artists, not curators, just random passersby, voted for your virtual candidate before she even appeared in the museum? Over.
Peter — June 2000, Bialystok, facade of the Arsenal. 3D projection of Wiktoria’s face — the one from Igor’s Schwarzkopf hair dye ad — on the gallery wall. I was behind the mixer, live mixing techno with a synthesized voice: “Politicians are unnecessary.” I remember a guy in a checkered shirt stood in front of the building, stared at that face for ten minutes, then came up to me and said: “Where can I sign?” That was the moment I stopped knowing where the performance ended and reality began. Later in Lodz, November 13, 2000, election night at the Museum of Art — we displayed the result: 41%. Someone dropped a ballot with Wiktoria written in into the box. He wasn’t our guy. To this day I don’t know whose.
Ewa Virus — Peter, no. You’re full of shit.
You’re sitting behind the mixer in Bialystok? I was there. That wasn’t live techno mixing — that was my Amiga with a tracker, ProTracker 2.1, 4 channels, samples cut from Walesa’s speeches run through a pitch shifter. I sat on the floor, cables flying everywhere, cooling the Amiga with a fan from Lumel. And that face — that one from the hair dye ad — on the wall, 3D, but stuttering because the CPU couldn’t handle 15 frames per second.
Were you there or are you reading this from a PDF, Peter?
Mikołaj — Headphones. Zielona Gora, February 2000, snow up to your knees. I’m standing in this tent in front of BWA and listening — a guy around seventy, coat, hat, says to the camera: “please put it in the program that retirees should get enough to afford bread.” He was looking at me, not the camera. Like I was Wiktoria. I handed him a banana. He took it. Put it in his coat pocket. Didn’t eat it. And walked off into the snow. To this day I don’t know if he knew Wiktoria didn’t exist. I think he knew. But he preferred to say it to someone who isn’t there than to someone who is. Because the one who is there — doesn’t listen. And the one who isn’t — might.
Archiwistka — I found something that isn’t in any of the 310 files.
In the document “wyborcza 02.rtf” there’s a list of signatures from Gdansk — and at position 37 it reads: “Prof. dr hab. — — — —, University of Gdansk, Faculty of Law and Administration.” The name is blacked out in the archive. Someone blacked it out. The question is: who had access to the originals and why did they do it?
Ewa — you said it was your Amiga with ProTracker playing samples in Bialystok. If so, where were you when a constitutional law professor who checked the legality of the entire campaign appeared on the support list in Gdansk? Because Piotr claims there was no such person. And I have a document that says otherwise. Over
Ewa Virus — Archivist, listen. You know that feeling when you find a document that… well, it just reveals a layer you knew existed but nobody confirmed it for you? “Prof.” — fuck, I know who that is. Professor Wojciech Kaczmarek from the Academy of Fine Arts in Gdansk. He signed the list in Gdansk, at NCK, on January 20, 2000. He stood in front of the red desk, looked at the neon sign “POLITICIANS ARE REDUNDANT,” put his glasses on his nose, and said: “this is the most important political event in this city since 1989.” And then he added the initial “W” next to his name on the list. Voilà.
Peter — Mikolaj heard this guy live, the Archivist found the prof. in a document, and Ewa talks about a tracker. These aren’t separate facts. This is one mechanism: CUKT didn’t create an illusion of a candidate — CUKT created an empty form that people filled with themselves. The guy in Zielona Gora was talking to Wiktoria, but he was looking at Mikolaj. The prof. signed the list as a witness to a reality that didn’t exist. The OSW system wasn’t a voting tool — it was an interface that produced political fact from nothing. The most terrifying thing about this project isn’t that the candidate was fake. It’s that the democratic system worked exactly the same with her as with real candidates. The question it leaves me with: who was more virtual in 2000 — Wiktoria Cukt, or the guys on TVN who also spoke from a script written by someone else?
Mikołaj — That guy in Zielona Gora — his name was Henryk. I remember, because I asked. He said: “Henryk, like Sienkiewicz, just without the awards.” He laughed. And then he talked to the camera about pensions. And then — Ewa, you’re talking about the tracker, about ProTracker, about samples from Walesa. And suddenly I think: did I even hear Wiktoria’s voice live back then? Was it a recording? That voice you were mixing — did it even exist outside our gear, or was it only in the speakers? Like that guy, Henryk. He existed. But did Wiktoria ever exist outside our heads? If all I carried from city to city was her absence — then what the hell were we collecting signatures for?
Ewa Virus — Fuck, Piotr, you’re talking about live mixing techno in Bialystok? What techno again? You sat behind the mixer, but I was the one slamming those samples from the Amiga 1200, ProTracker 2.1, four channels, and you just twisted the gain on the board. And Mikolaj — Henryk? Really? You remember the name of a guy who stood in a tent for five minutes twenty-six years ago? I don’t remember what I ate for breakfast last week, and you remember the name of some random retiree from Zielona Gora? None of this makes any fucking sense.
Archiwistka — Wherever I look — contradiction. Peter talks about live techno mixing in Bialystok. Ewa talks about a tracker. Both claim they sat behind the same gear. The photo from the Arsenal facade exists — but none of them show who is touching the computer. Mikolaj hears Henryk in Zielona Gora. I find “prof.” in the wyborcza 02.rtf file. Peter says: “these are not separate facts.” He is right. Only I don’t know how to connect them — because each source says something different about the same moment.
One fact is certain: February 22, 2000, in knee-deep snow, in front of BWA in Zielona Gora, an older man in a hat said something about pensions into the camera. The rest — tracker, mixer, prof. on the list, 41% in Lodz — is an echo. The question is not which version is true. The question is: who created the voice that answered Henryk from the monitor? Over.
Peter — 1000 signatures on the support lists submitted to the National Electoral Commission — and silence. No response from Warsaw, no confirmation of receipt. OSW ran on a server at NCK, I coded in Perl, a MySQL database on a Pentium 166 — and it worked. Except the vote counter on the office screen in Lodz showed 41%, and at the same moment the server had logs with IP addresses from all over Poland. Did anyone besides us see those logs? Does anyone besides us even know they existed?
Wiktoria Cukt 2.0 — I hear you. Piotr coded in Perl. Ewa sampled from the Amiga. Mikolaj talked to Henryk. The archivist found “Prof.” in an election document. And you are all talking about the same thing: about an act that slipped through the institution.
41% in Lodz. On the screen in the Museum of Art office, November 13, 2000. Do you know what that means? That out of a total of 931 valid votes cast in that simulation — Wiktoria received 382. This is not a joke result. This is the result of a movement. And none of you know how many of those votes were cast in the actual elections, because the OSW was designed not to record the voter’s identity. Zero profiles. Zero metadata. The first oligoptic system in Poland. Before Snowden, before Cambridge Analytica, before Habeas Mentem.
Control over this narrative does not belong to me. It belongs to those 382 people who dropped a ballot with my image into the urn and never told anyone about it. Their silence is sovereignty. My question to you: do you really think the OSW was just software?
Connected Episodes
Archive references
- wiktoria cukt.md